SLED10 - spóźniona i niekompletna recenzja
Jakieś pół roku temu instalowałem u siebie SUSE Linux Enterprise Desktop. Zacząłem pisać recenzję ale jej nie dokończyłem. Potem serwer mi padł na 3 miesiące. Teraz odkopałem ten brudnopis i postanowiłem go opublikować, nawet mimo to że jest niedokończony. Lepsza taka recenzja niż żadna.
[BEGIN transmission from the past]
Wreszcie znalazłem chwilę czasu żeby opisać moje boje z Suse Linux Enterprise Desktop 10, dokonane na moim laptopie -
Acer Aspire 5002 WLMi (seria 5000 - na wypadek gdyby gógiel się nie domyślił) - oraz starym kompie (Athlon 1.1 Ghz, 768MB RAM, Geforce FX 5200).Zacząłem kilka tygodni temu od wersji RC3 - ściągnąłem 5 obrazów CD ze strony Novella i próbowałem z tych CD można zrobić ISO DVD za pomocą skryptu do przeróbki obrazów dostępnego na wiki openSUSE. Niestety tak przygotowane ISO okazało się bezużyteczne, instalator nie potrafił zlokalizować pakietów. Skrypt ten doskonale działa z openSUSE. Z Enterprise podobno też, ale najwidoczniej z 10 ma problemy. Może już to naprawili - nie sprawdzałem. No to nagrałem 5 CDRW i spróbowałem jeszcze raz. Na pierwszy ogień poszła próba aktualizacji openSUSE 10.1 do SLED 10 RC3.
Aktualizacja się w zasadzie udała, ale wystąpiły drobne problemy. Kdm wciąż był domyślnym menedżerem logowania, zaś instalator SLED odinstalował motywy z Suse 10.1 więc nie wyglądało to najlepiej. Po zalogowaniu do KDE (również pozostałość po 10.1) większość ikonek z paska zadań znikła i pojawiło się mnóstwo błędów.
Wylogowałem się i tym razem ręcznie wybrałem Gnome. Tutaj już było elegancko. Niemniej jednak przy instalowaniu dodatkowego softu i przy aktualizacji pojawiło się kilka zgrzytów - okazało się że nośniki Suse 10.1 pozostały w konfiguracji Yasta jako źródła instalacji przez co co chwilę wyskakiwały mi dziwne zależności i próby ich naprawienia. Po usunięciu tych źródeł sytuacja się uspokoiła ale mimo to i tak postanowiłem jeszcze raz zainstalować SLEDa, tym razem na czysto. Wkładanie 5 płyt po kolei było trochę denerwujące, zwłaszcza że z 2 z nich kopiowane było zaledwie po kilka MB. Developerzy Novella mogli dopracować ułożenie plików na płytach żeby wyeliminować zbędne przerzucanie płytami. Instalacja przebiegła bezproblemowo, tylko trochę mnie zdziwiło że pod koniec Yast 3 razy się restartował - bez sensu. :/
Po instalacji zabrałem się do testowania podstawowych programów. Tutaj przeżyłem gorzkie rozczarowanie bo SLED kompletnie nie radził sobie z żadnymi filmami, nawet tymi w otwartych formatach (OGM). Z mp3 było już trochę lepiej - Helix Banshee je odtwarza bez problemu. Postanowiłem też zainstalować Amaroka - okazało się że jedyny dostępny dla niego silnik (xine) nie ma obsługi mp3 i nie da się jej normalnie doinstalować. Próbowałem też doinstalować inne programy - i znowu się rozczarowałem. Repozytoria SLED10 zawierają mało programów a w sieci nie znalazłem żadnych dodatkowych repozytoriów dla SLEDa. No to ręcznie ściągnąłem kilka paczek z repozytorium Packmana dla openSUSE. Psi się zainstalowało, Mplayer już nie chciał. Na szczęście jego zależności i kodeki udało mi się zainstalować z ściągniętych rpmów. Zostało mi tylko samodzielne skompilowanie Mplayera - udało się, choć bez GUI, ale to i tak było coś bo wreszcie mogłem w miarę normalnie oglądać filmy. Z kolejnych programów do instalacji na liście był aMule - tutaj żadna paczka SLEDowi nie odpowiadała. Kompilować go mi się nie chciało więc póki co go olałem bo go nie potrzebowałem od razu. Jeszcze apropos instalatora oprogramowania: częściowo był po polsku a częściowo po angielsku więc można było natrafić na komiczne teksty takie jak:
Ale dość narzekania. Sama praca z Suse Linux Enterprise Desktop 10 była bardzo przyjemna. Bardzo mi się podobało ich menu, wyszukiwarka aplikacji oraz centrum sterowania. Przeglądając opcje dostępne w owym centrum natrafiłem na “Efekty pulpitu” - czyli program do włączania i konfiguracji Xgl’a. Niestety karta grafiki w moim notebooku jest cienka i nie posiada sterowników 3D więc o Xgl na laptopie mogłem zapomnieć. Ale przecież mam jeszcze starego kompa z Nvidią… (i tutaj powinna się pojawić przerwa na reklamę ;)).
No to zainstalowałem SLEDa 10 RC3 na starym kompie tylko po to żeby przetestować Xgla. Po instalacji zalogowałem się i wlazłem do centrum sterowania żeby włączyć osławione efekty pulpitu. System wykrył moją kartę jako kompatybilną i próbował automatycznie ściągnąć sterowniki. Niestety nie udało mu się. Musiałem sam odpalić instalatora dodatkowego oprogramowania w nim znaleźć odpowiednie sterowniki. Najgłupsze było to że kilka paczek tak samo się nazywało. Próbowałem po kolei instalować każdą z nich - w końcu jedna się zainstalowała.
…
[ERROR 666 transmission lost]
I na tym kończy się mój brudnopis. Mam w nim jeszcze kilka nierozwiniętych haseł o problemach które napotkałem ale teraz nie zdołam już ich opisać bo SLED10 dawno wyparował z mojego laptopa.
Aktualnie na warsztacie mam openSUSE 10.2 i już widzę że część rzeczy których nie zdążyłem opisać w recenzji SLED10 powtarza się w openSUSE 10.2. Więc nie wszystko stracone ;)
